Świetność deklaratywna
Opublikował/a CD34 w dniu marzec 27, 2007
Czasy, w których Ludwik XIV zwracał się do króla Polski stosując określenie „Bracie” (mon Frère)* minęły bezpowrotnie. Przebrzmiały też echa dawnej potęgi Rzeczpospolitej. Nie ma się co zżymać – taka już ironia historii. Kiedy więc niektórzy z polskich polityków próbują budować wizerunek i pozycję kraju na fundamentach nacjonalistycznego separatyzmu oraz fundamentalistycznej obrony katolickiego systemu wartości, mających stanowić puklerz wielkiej spuścizny narodowej, nie sposób odnieść wrażenia że przypomina to bardziej sformułowanie typu – zrobię babci na złość i odmrożę sobie uszy. Nierozsądnie jest oczekiwać, że świat uzna znaczenie naszej ojczyzny na arenie międzynarodowej li tylko i wyłącznie na podstawie dyskretnej stęchlizny utraconej mocarstwowości. „Trzeba z żywymi naprzód iść, / Po życie sięgać nowe, / A nie w uwiędłych laurów liść / Z uporem stroić głowę” – pisał niegdyś Asnyk. Dawna świetność nie usprawiedliwia też protekcjonistycznego czy mentorskiego tonu z jakim polscy włodarze próbują narzucić Europie wyznawane (niestety zwykle deklaratywnie) przez siebie zasady moralne. Tym którzy w tym miejscu mówią teraz, że przecież Europa też nas poucza, proponuję odłożyć na moment dziecięce argumenty z serii: Proszę Pani, bo Jasio bije Marysię, a mi nie wolno. Chcę przy okazji również zaznaczyć – w żadnym razie nie pomniejszam osiągnięć narodu polskiego.
* Ludwik XIV zwracał się tym określeniem do najbliższych sobie monarchów. Władców, których uznawał za równych sobie pod względem rangi zwykł natomiast nazywać „Bracie i Majestacie” (Majesté et mon Frère). Niższych rangą określał mianem „Kuzyna” (mon Cousin).